...puścić pawia i zacząć gryźć życie z drugiej strony...
| < Kwiecień 2019 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30          
O autorze
Zakładki:
piątek, 03 stycznia 2014
ile razy w życiu...

 

..człowiekowi może zawalić się cały świat? Na ile razy starczy sił, żeby się podnieść i próbować poskładać go do kupy?

 

"nawet gdybym upadł tak nisko, że prawie w szaleństwo, nawet gdyby moje
miejsce było ciągle na zewnątrz, nawet gdybym miał być prosty, jak
dębowe krzesło tylko wtedy dam sobie radę, kiedy Ty będziesz ze mną. 

[...]

nawet gdybym ślepy chciał podążać w ciemności tylko wtedy wyjdę do
słońca, kiedy Ty pójdziesz ze mną tak naprawdę do końca."



niedziela, 29 grudnia 2013
wracam...

 

 

...choć nie odrodzona z popiołów jak Feniks...

Przeciwnie, jeszcze bardziej zmęczona. Umordowana życiowymi dylematami. Na rozdrożu, bez wskazówek na dalszą (nie)codzienność. Ciągle niepogodzona ze sobą. Nieprzytulona i niezrozumiana. Z pępowiną oplątaną wokół szyi. Wracam. Jeszcze bez radykalnych słów i gestów. Na nie przyjdzie czas. Niedługo. Jeszcze zatańczę na ostrzu noża.

poniedziałek, 28 października 2013
najgorszy..

..weekend z tych które pamiętam na szczęście już za mną. Sobota, która zapowiadała się zupełnie lajtowo, wcześnie rano sprowadziła mnie do parteru razem z dźwigniętym chwilę wcześniej rowerem. Rozrywający ból kręgosłupa sparaliżował mi wszystko co mógł i usadził na kanapie na całą sobotę a i niedzielę również. Piękna pogoda, cudowna temperatura i jesień jak z najpiękniejszych snów, przeszły mi w ten weekend bezczelnie za oknem. :( Ale jakoś specjalnie zdziwiona nie jestem, że z poniedziałku, jak już udało mi się w pojękiwaniach zwlec z łóżka bóle zaczęły jakby ustępować. Złośliwość jakaś? 

Przyznaję, że się przestraszyłam i zaczęłam szukać lekarzy. 

Muszę coś ze sobą zrobić bo rozkręcam się w bieganiu i już mnie nosi niemiłosiernie i w sumie jak się nie pogorszy to jutro chyba wyskoczę na wolną piąteczkę. Trzy dni biegania w jednym tygodniu-ubiegłym, to chyba mój życiowy rekord. ;) I chcę więcej, więc zdrowa muszę być. A w poniedziałek pierwsze pluskanie z aerobikiem w tle - w szkolnym basenie więc jest szansa, że się nie utopię.;) 

Muszę się zrelaksować bo jak już mi się robota śni, a rano budzę się zdenerwowana to dobrze nie jest. Nadgodziny dzień w dzień nieźle dają po dupie, kręgosłupie, mięśniach wszelakich i ogólnie tak. A końca nie widać.

Wymyśliłam, że muszę skoczyć ze spadochronem. Dosłownie i w przenośni. Tak - muszę, to dobre słowo.

środa, 09 października 2013
A

 

.... nieKOŚlawA niestety...wszechobecny prawieideał.

wtorek, 08 października 2013
taki biegowy prezent..

...dostałam. To się nazywa pomysłowość Biel.. - Biegacza znaczy. :)